NYX Mega Shine Lip Gloss - 160 Tea Rose


I used to be obsessed with lip gloss, at times I would carry at least 10 of them in my bag. Then I discovered lipsticks and lip stains and fell in love with them and for a while I didn't have a single lip gloss in my make up bag. And then I got NYX Mega Shine Lip Gloss in 160 Tea Rose for Christmas. I started using it about a month ago and I really like it!

Kiedyś miałam fioła na punkcie błyszczyków, czasami potrafiłam mieć ich co najmniej 10 w torebce. Później odkryłam szminki i stainy i totalnie się w nich zakochałam, w efekcie przez dłuższy czas nie miałam w swojej kosmetyczce ani jednego błyszczyka. Aż tu nagle NYX Mega Shine Lip Gloss w kolorze 160 Tea Rose wylądował u mnie pod choinką. Zaczęłam go używać jakiś miesiąc temu i bardzo się polubiliśmy!



Let's start with the packaging. It's definitely simple, but at the same time it's cute and girly. I like the little bow and I like the "click" when I close the packaging. I also like the smell - it's cherry combined with marzipan, it's very sweet but not overpowering. The formula is also nice - it's dense but not sticky, glossy but not glittery, very smooth and creamy. It stays on my lips for 4-5 hours if I don't eat and drink.

Zacznijmy od opakowania - jest bardzo proste, ale jednocześnie urocze i dziewczęce. Śliczna jest mała kokardka na zakrętce, fajnie, że przy zamknięciu mamy kliknięcie. Zapach też jest świetny - wiśnia z marcepanem, jest słodko, ale nie mdląco. Formuła błyszczyku także przypadła mi do gustu - gęsta ale nie lepiąca, błyszcząca ale bez brokatu, bardzo gładka i kremowa. Na moich ustach utrzymuje się bez jedzenia i picia ok. 4-5 godzin.



Tea Rose is a very nice pink shade. It's not a bright colour, but it's also not the most delicate and subtle shade either. It looks fresh and natural, it brightens my face, I think it's a perfect everyday spring shade for many skin tones. It is quite opaque and it looks great even after a couple of hours.

Tea Rose ma uroczy różowy odcień. Nie jest to bardzo żywy kolor, ale nie jest też jakoś specjalnie delikatny i subtelny. Wygląda świeżo i naturalnie, bardzo ładnie ożywia twarz, myślę, że to świetny kolor na co dzień, który sprawdzi się przy wielu różnych karnacjach. Błyszczyk ma całkiem niezłe krycie i wygląda przyzwoicie nawet po paru godzinach. Jest do kupienia w Douglasach i kosztuje 29zł.




Jeśli chcecie dodać mojego bloga do obserwowanych możecie to zrobić klikając TUTAJ, bo niestety gadżet obserwatorów nie działa na mojej stronie. Możecie mnie też znaleźć na instagramie :)

17 comments:

  1. Lubię te błyszczyki, ale kupowałam je tylko na zagranicznej stronie i niestety ciężko było trafić z odcieniem. Przede wszystkim nazwa, jak i zdjęcie poglądowe nie odzwierciedlało rzeczywistego koloru. Na szczęście jest Douglas, więc mogę obejrzeć i zamówić online.
    Teraz przymierzam się do 'butter gloss'. Miałaś może?

    ReplyDelete
    Replies
    1. faktycznie odcienie na ich stronie wyglądają na mocno przekłamane, nie wiem jak w innych sklepach w sieci ;)

      butter gloss nie miałam, ale dużo o nich słyszałam... przy następnej okazji wpadnę do Douglasa i się im przyjrzę (jeśli już tam są!) :)))

      Delete
    2. Są są ! Już macałam, tylko nie kupiłam bo zdrowy rozsądek się odezwał :)
      Pięknie pachną!

      Delete
  2. Wygląda przepięknie na ustach! Ta seria błyszczyków ciekawi mnie od dłuższego czasu. Zachwalany odcień Beige prędzej czy później trafi w moje ręce :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. parę dni temu oglądałam swatche Beige i wygląda bardzo podobnie do Tea Rose, ale sprawdzę to jeszcze kiedyś przy okazji na żywo ;)

      Delete
  3. Mam jeden błyszczyk z tej serii i całkiem go lubię. Niestety zapach nie za bardzo mi podszedł, ale sama formuła i inne cechy mi odpowiadają :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. zapach faktycznie jest mocny i specyficzny, ale mnie się akurat podoba ;)

      Delete
  4. mam w innym odcieniu i bardzo lubię :)

    ReplyDelete
  5. Mnie niestety nie przekonuje :(

    ReplyDelete
  6. Ten błyszczyk daje świetny efekt na ustach!

    ReplyDelete
  7. Wygląda bardzo naturalnie i subtelnie. Planuję napaść na szafę nyx przy okazji wizyty w Chicago (albo nie wytrzymam i zrobię cioci listę ;) ) Cena jest według mnie zawyżona, mimo wszystkich jego plusów :)
    Błyszczyki z tej serii należą do tych z poślizgiem czy bardziej lepiących?

    ReplyDelete
    Replies
    1. błyszczyk jest gęsty i gdybym musiała go zakwalifikować albo do tych z poślizgiem albo lepiących to pewnie trafiłby do tej drugiej kategorii, ale nie jest z typu tych glutkowatych lepiących błyszczyków ;)

      Delete
  8. Miałam kiedyś fazę na błyszczyki z NYX'a i mile wspominam tą przygodę. Jednak zakupy byly robione trochę w ciemno, bo z Cherry Culture jak dobrze pamiętam i trafienie we właściwy kolor plus wykończenie było niezłą loterią.

    ReplyDelete
  9. Błyszczyki używam bardzo rzadko, ale ten naprawdę przypadł mi do gustu i chętnie po niego sięgam :)

    ReplyDelete