TK Maxx finds


Visiting TK Maxx is always an adventure, I never know what I am going to find there. Those are some of my latest purchases, three things - one hit, one average product and one hit.

Wizyta w TK Maxx to zawsze przygoda, nigdy nie wiem na co tam trafię. Dzisiaj pokażę Wam trzy rzeczy, które ostatnio tam kupiłam - jedna jest hitem, jedna przeciętniakiem, a jedna totalną pomyłką. 




I enjoy testing new eye creams or gels and 40 Carrots Retinol-Rich Skin Care Carrot + Cucumber Eye Gel looked very promising. I thought it would be a nice product to use during the day as it promises to brighten and "wake up tired looking eyes" and even out skin tone. I had never tried any eye product with retinol so I was curious if it really can minimize the fine lines around my eyes too. Of course the fact that it is paraben free and contains quite a lot of interesting ingredients such as banana flower extract, carrot root extract, carrot juice and cucumber oil was also promising. But the moment I used it for the first time I was extremely disappointed. The gel has a strong alcohol smell and it can't be applied too close to the eyes or it will sting like crazy. I need my eye creams to be gentle enough to be used on the eyelids and close to the eyes so this product is definitely not for me. I also don't think it brightens or evens out the skin, it doesn't smooth wrinkles either. It's not for me.

Lubię testować nowe kremy lub żele do oczu a 40 Carrots Retinol-Rich Skin Care Carrot + Cucumber Eye Gel wyglądał bardzo obiecująco. Myślałam, że będzie to fajny produkt na dzień, bo producent obiecuje rozjaśnienie i rozbudzenie zmęczonych oczu i wyrównanie kolorytu skóry. Nigdy nie miałam żadnego kremu pod oczy z retinolem, byłam ciekawa czy faktycznie zredukuje on drobne zmarszczki wokół oczu. Zachęcające było też to, że krem nie ma parabenów, zawiera za to kilka ciekawych składników takich jak wyciąg z kwiatu banana, wyciąg z korzenia marchewki, sok marchewkowy i olej ogórkowy. Ale po pierwszym użyciu byłam mocno rozczarowana. Żel ma mocny zapach alkoholu i nakładany blisko oczu strasznie piecze. Moje kremy muszą być na tyle delikatne, żebym mogła ich używać na powiekach i bardzo blisko oczu, dlatego ten produkt jest nie dla mnie. Nie zauważyłam też rozjaśnienia ani wyrównania kolorytu skóry, drobne zmarszczki też wyglądają dokładnie tak jak wcześniej. Ten żel jest nie dla mnie.




Dead Sea Treatment Aloe Vera Night Cream from Spa Cosmetics is a pretty decent night cream. I bought it mostly because I had never tried any skincare products from Israel and I needed a new night cream anyway. Aloe Vera juice is the second ingredient, but all the other extracts and oils are much closed to the end of the ingredient list, I wish at least the Dead Sea salt was higher up on the list. The cream is much lighter and more watery than what I expected from a "night treatment", but it is very moisturizing and gentle, it doesn't irritate my skin, in the mornings my face is soft and the skin feels well nourished. It's aimed at normal and dry skin, but it's not too heavy for my combination/oily skin. It has quite a strong scent, at first I liked it, but now it's the main reason why I don't reach for it as often - it's fresh and creamy, but at the same time quite annoying. It's not a bad product, but it's not amazing either.

Dead Sea Treatment Aloe Vera Night Cream firmy Spa Cosmetics to całkiem przyzwoity krem na noc. Kupiłam go głównie dlatego, że nigdy wcześniej nie miałam żadnego kremu z Izraela, poza tym i tak potrzebowałam nowego kremu na noc. Sok z aloesu jest drugim składnikiem na liście, ale wszystkie pozostałe ekstrakty i olejki są już bliżej końca listy, szkoda, że chociaż soli z Morza Martwego nie ma wyżej w składzie. Krem jest o wiele lżejszy i wodnisty niż oczekiwałam od "nocnej kuracji", ale na skórze sprawdza się fajnie, jest mocno nawilżający i delikatny, nie podrażnia mojej skóry, a rano jest ona miękka i odżywiona. Krem jest teoretycznie przeznaczony do skóry normalnej i suchej, ale nie zapchał mojej mieszanej/tłustej skóry. Zapach kremu jest dość mocny, na początku go lubiłam, ale teraz jest to główny powód, dla którego wybieram wieczorami inne kremy - jest to niby typowo kremowy, świeży zapach, który jednocześnie mocno mnie już teraz irytuje. Nie jest to zły produkt, ale nie jest też jakoś wyjątkowo fajny. 



And then, of course, a candle! I have found some pretty amazing candles in TK Maxx and this one is one of the nicest smelling ones. It's DW Home candle in Sweet Pea and Gardenia and it smells like the sweetest, fruity bubble gum. The scent is very, very strong and the packaging is beyond adorable. I think this is the most perfect spring candle.

Do you like TK Maxx? Have you found any special products there lately? Do you like shopping there?

Na koniec oczywiście świeczka! Do tej pory udało mi się znaleźć kilka świetnych świeczek w TK Maxx a ta jest jedną z najfajniejszych. Świeczka DW Home o zapachu słodkiego groszku i gardenii pachnie jak najsłodsza owocowa guma balonowa. Zapach jest bardzo, bardzo mocny a opakowanie niesamowicie urocze. To idealna świeczka na wiosnę, jest cudowna! 

Lubicie TK Maxx? Znalazłyście tam ostatnio coś ciekawego? Lubicie tam robić zakupy?

Jeśli chcecie dodać mojego bloga do obserwowanych możecie to zrobić klikając TUTAJ, bo niestety gadżet obserwatorów nie działa na mojej stronie. Możecie mnie też znaleźć na instagramie :)

5 comments:

  1. przyznam,że nigdy w TK Maxxie nie byłam
    kosmetyku żadnego nie znam

    ReplyDelete
  2. Uwielbiam świeczki z TKMaxx'a, są dobrej jakości i mają niesamowite zapachy!

    ReplyDelete
  3. Ten pierwszy żel to faktycznie jakaś katastrofa... a już mi się oczęta zaświeciły bo uwielbiam uwielbiam wyciągi z ogórka w kosmetykach i ogórkowy zapach :) Ja w TK Maxx niestety zakupów nie robię bo nie mam dostępu :) a szkoda bo świeczki chętnie bym wypróbowała

    ReplyDelete
  4. Uwielbiam zakupy w TK Maxx, ale muszę przyznać że o wiele bardziej cieszą mnie one w UK niż w PL. Co prawda w moim rodzinnym mieście bardzo późno został dostępny, a jak mam okazję to mało tam dla siebie widzę. Za to w UK szaleję do woli, kosmetyki kupuję rzadko, częściej buszuję w części dla domu. Od czasu do czasu kupuję tam buty zwłaszcza jak chcę coś innego niż, w taki sposób upolowałam boskie skórzane japonki do których dostęp miałam utrudniony bo nie lubię zamawiać z USA. Do tego nie zawsze wysyłają poza USA itd.
    Z TK Maxx mam też swoją nadstawkę do "toaletki" :)) oraz świetną podstawę kwietnik w kształcie słonia.
    Podsumowując, w tym sklepie można ustrzelić prawdziwe perełki.

    ReplyDelete