Battle of the Serums (Kiehl's, Bioliq, Ava, Organic Therapy)


There are only 4 serums in my skincare stash, but I am slowly getting used to having this extra step between toning and moisturizing my skin, so there might be more to come. But for now let me show you what I am currently using and share with you my thoughts on whether they are worth having or not. There is one definite winner, two decent serums, and one not so amazing product.

Mam w swoich zapasach tylko cztery sera, ale powoli coraz bardziej przyzwyczajam się do tego dodatkowego kroku w pielęgnacji twarzy między tonikiem a kremem, więc jestem przekonana, że z czasem będzie tego więcej. Ale dzisiaj chciałam Wam pokazać produkty, które są stałym elementem pielęgnacji mojej twarzy i podzielić się z Wami moimi opiniami na ich temat. W grupie znajduje się jeden niekwestionowany zwycięzca, dwóch przyzwoitych zawodników i jeden produkt, który nie powala na kolana.




Chronologically the Organic Therapy Pore-Minimiser Face Serum with organic manuka oil was the first serum I have ever bought. It seemed perfect for my oily-combination skin - light, smoothing, pore minimising and with a lot of organic extracts. And in fact it is very light, like a watered down gel, but it can get sticky if you use too much of it. It has a nice, light scent, nothing amazing but also nothing bad. I use it at night and I really tried to make it work - I used a bit under a night cream, then I used it on its own and every single time I wake up in the morning looking like a greasy mess. I am used to waking up and having a shiny face, but what happens after using this product is just crazy. It doesn't clog my pores, it doesn't make me break out, so I sometimes force myself to use it (I really want to use it up as soon as possible), but I am not a fan. It doesn't minimise the appearance of my pores, it doesn't really smooth out my skin, and honestly I don't think it does much.

Serum zmniejszające widoczność porów Organic Therapy z organicznym olejkiem manuka było moim pierwszym tego typu produktem. Wydawało się idealne do mojej tłustej-mieszanej skóry - lekkie, wygładzające, zmniejszające pory i pełne organicznych wyciągów roślinnych. I faktycznie - serum jest leciutkie, jak rozwodniony żel, ale potrafi być lepkie jeśli nałoży się go zbyt dużo. Ma przyjemny, delikatny zapach - ani nic wyjątkowo fajnego, ani złego. Serum używam na noc i starałam się na różne sposoby sprawić, żeby efekty były takie, jakich oczekuję - używałam go samodzielnie lub pod krem na noc i za każdym razem budziłam się z niesamowicie tłustą twarzą. Jestem przyzwyczajona do tego, że rano moja skóra jest nieco przetłuszczona, ale to, co osiągnęło to serum bije wszystkie rekordy. Nie zapycha za to porów i nie powoduje wysypu zaskórników, dlatego nadal staram się zmuszać do używania tego serum (mam po prostu ochotę jak najszybciej je zużyć), ale nie jestem jego fanką. Nie zmniejsza widoczności porów, nie wygładza skóry i mam wrażenie, że w ogóle mało robi. (ok. 25-30zł, 50ml, do zużycia w ciągu 12 miesięcy od otwarcia)





Ava Eco Garden Organic Energizing Serum with Tomato and Cucumber extract was the second serum I bought. It's supposed to be used by women over 35, but I don't really care about the label. I read some good things about this product so I thought I would give it a try. And the only problem I have with it is that it's not really a serum, it's a thick, nourishing cream. I have a moisturized from this line and the ingredients are pretty much the same, the consistency is similar and so are the effects. It's a really nice product, extremely nourishing and rich and because of that I would never layer it with a moisturizer (and that's what's great about serums). It has a very interesting smell, it reminds me of hay and countryside.

Eco Garden Organiczne Serum Energetyzujące Pomidor z Ogórkiem firmy Ava było drugim serum w moich zbiorach. Jest skierowane do kobiet w wieku 35+, ale ja nie do końca przejmuję się tym, co jest napisane na opakowaniu. Czytałam kiedyś pozytywne opinie na temat tego serum i dlatego bardzo chciałam je wypróbować. I w sumie jedynym problemem jaki mam z tym produktem jest to, że moim zdaniem to nie jest serum, a bardzo gęsty, odżywczy krem. Mam krem nawilżający z tej serii i prawie nie różni się składem od tego serum, konsystencja jest podobna, efekty również. To naprawdę przyjemny produkt, bardzo odżywczy i bogaty i właśnie dlatego nigdy bym go nie używała pod inny krem (a to moim zdaniem jest specyfiką serum). Zapach jest dość ciekawy, mnie kojarzy się z sianem i wsią. (ok. 25zł, 30ml)





The third serum in my collection is Bioliq Dermo Intensive revitalizing serum with caviar extract. It was very popular at some point - I saw ads on TV at least three times a day, it was reviewed on a lot of blogs and when I saw it on an offer I bought it without giving it much thought. It's a watery jelly type of a serum, but it doesn't really get sticky. I just love the smell of it, but I don't know what it reminds me of. I like using it during the day, it works great under any moisturizer I have and sometimes I use it on its own and it is still moisturizing enough. It is supposed to reduce double chin (I don't think so), even skin tone (possible),  restore firmness and elasticity (might be a nice preventive product) and reduce blemishes and dark spots (not sure, but it definitely doesn't clog the pores). It might not be the most long lasting product and the results might not be spectacular, but I think for the price it's worth having, because I think it really does provide this extra something to my skincare routine.

Trzecie serum w moich zbiorach to Bioliq Dermo Intensywne Serum Rewitalizujące z ekstraktem z kawioru. W pewnym momencie był szał na ten produkt - widziałam jego reklamy przynajmniej trzy razy dziennie w telewizji, czytałam recenzje na blogach i kiedy zobaczyłam go w promocji bez większego zastanowienia postanowiłam to serum kupić i wypróbować na sobie. To kolejne serum o konsystencji rozwodnionego żelu, ale tym razem nawet większa jego ilość nie jest nieprzyjemnie lepka na skórze. Zapach jest rewelacyjny, chociaż nie do końca wiem z czym mi się kojarzy. Serum używam rano, sprawdza się świetnie pod każdym moim kremem nawilżającym, czasami używam go samodzielnie i w ten sposób też zapewnia mojej skórze odrobinę nawilżenia. Serum ma likwidować podwójny podbródek (wątpię), wyrównywać koloryt skóry (możliwe), poprawiać jędrność i elastyczność skóry (myślę, że fajnie zapobiega ich utracie), rozjaśniać przebarwienia i likwidować wypryski (nie jestem pewna, ale zdecydowanie nie zapycha porów). Nie jest to może najbardziej wydajny produkt na rynku i nie zapewnia on najbardziej spektakularnych efektów, ale myślę, że warto go wypróbować jako dodatek i wspomagacz codziennej pielęgnacji skóry. (zapłaciłam 13,99zł, 30ml)





And then the latest and the most expensive addition to my skincare stash is Kiehl's Midnight Recovery Concentrate. It's such a hyped up product - I really wanted to try it, but I wasn't sure if it was worth the money and then after reading lots and lots of reviews I finally bought it. I love the packaging and I love the smell of it (subtle lavender). It's the lightest oil I have ever used, it sinks right into my skin, especially after using a face mask or a scrub. I had a cold recently and the skin around my nose was quite dry and flaky and no cream could fix that - I used MRC and the next morning I couldn't believe my eyes, my skin was soft and totally back to normal. My skin overall is in a pretty good condition so I didn't notice any spectacular effects on my skin, but fixing this dry patch around my nose in just one night proved to me that it's really a powerful and extremely nourishing product. I think people with dry skin would love it even more than I do, but I still think it's a great product for everyone - I use it once or twice a week as a deep, nourishing treatment and I love it.

Najnowszym i najdroższym dodatkiem do mojej kolekcji produktów do pielęgnacji twarzy jest Kieh's Midnight Recovery Concentrate. To strasznie popularny produkt - bardzo chciałam go wypróbować, ale nie byłam pewna, czy jest wart swojej ceny, ale w końcu po przeczytaniu setek opinii na jego temat postanowiłam go wypróbować. Opakowanie jest cudowne, zapach też bardzo mi się podoba (delikatna lawenda). To najlżejszy olejek jakiego kiedykolwiek próbowałam, wchłania się prawie natychmiast, zwłaszcza po użyciu maseczki albo peelingu. Jakiś czas temu byłam mocno przeziębiona i skóra wokół mojego nosa łuszczyła się i była bardzo sucha, a żaden krem nie pomagał. Użyłam MRC i następnego dnia nie mogłam uwierzyć w to, co widziałam w lustrze - skóra była jak nowa, nawilżona i gładka. Nie mam większych problemów z cerą, dlatego nie widziałam na całej twarzy jakichś powalających efektów tego serum, ale nawilżenie i naprawienie tej przesuszonej skóry udowodniło mi, że to naprawdę silny i przynoszący świetne efekty produkt. Wydaje mi się, że właścicielkom suchej skóry przypadłby do gustu nawet bardziej niż mnie, ale jestem pewna, że to serum sprawdziłoby się u wszystkich - ja używam go raz albo dwa razy w tygodniu, żeby porządnie odżywić i nawilżyć twarz i w ten sposób sprawdza się u mnie świetnie. (ok. 170zł, 30ml, trzeba zużyć w ciągu 18 miesięcy od otwarcia)

Jeśli chcecie dodać mojego bloga do obserwowanych możecie to zrobić klikając TUTAJ, bo niestety gadżet obserwatorów nie działa na mojej stronie. Możecie mnie też znaleźć na instagramie :)


9 comments:

  1. serum zmniejszające pory chętnie bym przygarnęła :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja jednak poszukam takiego, które faktycznie zmniejsza pory ;)

      Delete
  2. Kiehls jest na mojej wishliście od dawna, kiedyś sobie go sprawię!

    ReplyDelete
    Replies
    1. a ja teraz zaczęłam intensywnie myśleć o ich kremie pod oczy z avocado... dostałam próbkę i jeśli się sprawdzi to pewnie na dobre zagości na mojej obecnej wishliście ;)))

      Delete
    2. Na mojej liście życzeń również się znajduje, jednak cena nieco mnie przeraża, nie lubię przepłacać ;)

      Delete
  3. Jedyne serum jakie używałam to próbka z jakiegoś pudełka kosmetycznego ,ale po przeczytaniu Twojej recenzji być może się na jakiś skuszę ;)

    ReplyDelete
  4. Zaciekawiłaś mnie aż trzema: pierwszym, drugim i ostatnim. Nie wiedziałam, że Ava ma taki kosmetyk w ofercie.

    Ja jestem maniaczką dokarmiania skóry takimi produktami, więc bardzo lubię wynajdywać kolejne. :-)

    ReplyDelete
  5. Podziwiam Cię za pisanie w dwóch językach na raz :)

    ReplyDelete