Essence Me & my ice cream LE

Essence products can be found in many drugstores in Istanbul, but the funny thing is that all of them can have different LE displays at the same time. And luckily I found the newest LE, Me & my ice cream, in two of the Gratis shops - some products were already sold out, but I grabbed two out of four nail polish shades in the first one and then a cream blush in the other one.

And just in case you were wondering what the whole collection looks like - here it is (pictures taken from the official essence website):


Those "shimmer pearls" look amazing too, don't they? ;)



Unlike the previous pastel polishes I wrote about those are opaque. I bought two colours - 01 Ben & Cherries and 03 Ice, Ice Baby (there was also a peachy colour, but those don't look good on my hands, and a minty shade, but I have far too many minty polishes already). Both colours are very summery, girly and fresh, both have a bit of shimmer, both look great with a bit of a tan. But there has to be a "but" - the brushes! They make weird bruises when I'm applying the polish, it's almost impossible to create a pretty, smooth surface, so I had to be very careful and patient.



And then the blush. It applies like a dream (I use my fingers), blends out nicely and the colour is so pretty! It's pink with a hint of coral, I think it's perfect for the summer, looks great with a tan, creates a fresh, girly look. It has a bit of shimmer, but when blended it's hardly noticeable, it just makes your skin look healthy and radiant.





Dotarła do nas limitka Me & My Ice Cream! Z jednej drogerii wyszłam z dwoma lakierami do paznokci (Ben & Cherries i Ice, Ice Baby), z drugiej z różem w kremie. Lakiery są o wiele lepsze niż mój ostatni pastelowy niewypał, nieźle kryją, oba zawierają delikarny shimmer, ale w obu jest też tragiczny pędzelek - podczas malowania robi dziwne bruzdy w lakierze, do uzyskania gładkiej, jednolitej warstwy trzeba więc mieć sporo cierpliwości i trzeba mocno uważać. A szkoda, bo i buteleczki i kolory bardzo mi się podobają, a przez pędzelek pewnie nie będę po nie często sięgać. Za to róż jest cudowny! Ma śliczny różowo-koralowy kolor, ma drobinki, ale po roztarciu produktu na policzkach ciężko jest je zobaczyć, róż daje skórze po prostu śliczny, świeży, dziewczęcy wygląd. Moim zdaniem świetnie komponuje się z lekką opalenizną. 

9 comments:

  1. Mnie nie interesowało nic oprócz kuleczek, które udało mi się zdobyć ^^

    ReplyDelete
  2. warto? bo u mnie w obu sklepach były puste miejsca po kuleczkach, nawet nie mogłam pomacać ;)

    ReplyDelete
  3. I did not get the peachy polish like you... ;)

    ReplyDelete
  4. Koniecznie muszę kupić ten róż :) Słyszałam, że limitka pojawiła się w Hebe w Polsce ;)

    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*

    ReplyDelete
  5. Essence mają w rossmannie :) Przynajmniej na Mecidiyekoy jest. Jak jesteś w Cevahir, to tam sobie możesz podejść, nie jest daleko. A mi zlikwidowali drogerię natura i teraz nie mam dostępu do essence..

    ReplyDelete
    Replies
    1. w Rossmannach jeszcze nie ma, mają jakieś resztki Floral Grunge, Me and my ice cream do tej pory widziałam tylko w Gratisach ;) a Rossmanna przy Cevahirze znam oczywiście :D bardzo się ucieszyłam, że w końcu jest coś bliżej i bardziej po drodze niż ten w Nisantasi ;)))

      Delete
  6. Gubię się nie wiem czy mam tu pisać po polsku czy po angielsku :) różowy lakier do paznokci bardzo mi się podoba :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. pisz tak, jak Ci wygodnie ;)

      Delete