Maybelline Hydra Extreme - 340 Raspberry Sorbet

When I saw this picture on Essiebutton's blog I became obsessed with the raspberry colour she used on her lips. I can't get the exact product she used (probably if I really wanted it I would somehow find it and get it, but delivery costs are something I like to avoid), but I decided that I will find something similar to it. And Maybelline Hydra Extreme in 340 Raspberry Sorbet was my first try.


There was a tester in the shop, but it was almost used up, there was just a tiny little bit left so I tried to swatch it on my hand, it looked pretty, the name was promising, it was on an offer (it cost around 6TL - more or less 3 euros) so I thought "why not?".


When I unwrapped the packaging I was very disappointed - not only was the colour nothing like what I was hoping for, the lipstick was glittery! My obsession with glitter in lip products ended when I was around 12, so I wasn't happy. OK, the glitter is very fine, it's more like a shimmer, so maybe I should stop complaining:

In direct sunlight
It's my second Hydra Extreme lipstick from Maybelline and just like the previous one it glides smoothly on my lips, doesn't dry them out, but because of the glitter/shimmer it has a slight tendency to accentuate dry areas, so make sure to use a lip scrub and/or a lip balm before you use it. It is quite sheer, but can be built up a bit (I guess the final effect will mostly depend on the natural colour of your lips).


I've used it a couple of times and I don't know if I like the colour or not - I think it looks ok on my pale skin, it's yet another shade that makes my blue eyes pop and the blueish shimmer makes my teeth look super white. But the shimmer... it kind of reminds me of the lipsticks my grandma's friends wear - pearly and super shiny, and that is not the look I am going for. I will try to make it work and in the meantime - I'm still looking for that perfect, creamy, opaque raspberry lipstick. Any suggestions?

Doesn't look that bad, right? But it's not as opaque as I would like and a bit too shiny (it looks a tiny bit darker in person than in this picture)

Pod wpływem zdjęcia wypatrzonego na blogu Essiebutton zakochałam się w malinowych ustach i zaczęłam poszukiwania czegoś, co pomoże mi osiągnąć taki efekt, jaki otrzymała Estée. Pierwszą próbą jest kolejna szminka Maybelline z serii Hydra Extreme (poprzednią możecie zobaczyć tutaj) - 340 Raspberry Sorbet. W sklepie była jakaś marna resztka testera, wygrzebałam odrobinę na rękę, wyglądało nieźle, nazwa brzmiała zachęcająco, dodatkowo była jakaś promocja, więc zgarnęłam ją do koszyka. Po rozpakowaniu przeżyłam lekkie rozczarowanie, okazało się, że szminka ma mnóstwo drobnych, błyszczących drobinek, a przestałam być fanką brokatu i świecidełek w produktach do ust gdzieś około 12. urodzin. Na ustach wygląda to trochę lepiej, zwłaszcza z daleka, chociaż mnie takie wykończenie odrobinę za mocno kojarzy się z perłowymi, błyszczącymi szminkami używanymi przez znajome mojej babci (a nie taki efekt chciałam osiągnąć). Konsystencja jest świetna, nie wysusza ust, niebieskawe refleksy optycznie wybielają zęby, ale za to drobinki mogą podkreślać suche skórki, więc szybki peeling albo balsam do ust na pewno nie zaszkodzą. Jedno przejechanie szminką po ustach nie daje mocnego krycia, ale już kolejne pomagają zintensyfikować kolor. Będę starać się przekonać do tego koloru, ale w międzyczasie trwają u mnie poszukiwania idealnej, kryjącej, kremowej szminki w malinowym kolorze - jakieś sugestie? 

5 comments:

  1. bardzo ładny ma kolor, ale obawiam się, że mi mogłoby być w niej średnio.

    ReplyDelete
  2. It's a shame about the glitter through the lipstick, the colour looks like it would be perfect without it! xx

    D Is For...

    ReplyDelete
  3. The colour looks really nice but I'm afaraid it's too dark for me. I actually like the glitter in it ;)

    ReplyDelete